I Ty możesz zostać Munchkinem - recenzja gry



Zaczynasz jako człowiek bez klasy, otrzymujesz po 4 karty skarbów i drzwi, a Twoim celem jest osiągnięcie 10 poziomu. Proste? Nie do końca. Wszy łonowe mogą nie sprawić dużego problemu, ale Spalony Golem już nie jest łatwym przeciwnikiem. Szczególnie jeśli inni gracze pomagają mu w walce przeciwko Tobie. Jeśli się nie uda, czeka na Ciebie Marny Koniec.

Ale zacznijmy od początku, czym jest Munchkin? Jest to gra karciana zaprojektowana przez Steve'a Jacksona i wydana w 2001 roku, a autorem ilustracji jest John Kovalic. Nie jest to jednak zwykła karcianka. Wystarczy przeczytać instrukcję, żeby się o tym dowiedzieć. "Munchkin to bezczelna parodia, która pozwali Ci rozkoszować się magią gier fabularnych bez tego durnego odgrywania postaci! Gra polega na wcielaniu się w postać nieustraszonego poszukiwacza przygód, penetrowaniu (wraz z drużyną innych bohaterów) tajemniczych podziemi, przeszukiwaniu komnat i lochów, wykańczaniu pojawiających się tam potworów, oszukiwaniu kumpli z drużyny, zbieraniu maksymalnej ilości skarbów oraz poziomów swojej postaci." I to jest esencja gry. Nic dodać nic ująć.

Oczywiście istnieją zasady, bo bez tego rozgrywka przerodziłaby się w chaos (i tak to się stanie, ale to jest po prostu elementem rozgrywki). Po rozdaniu kart początkowych i założeniu ekwipunku, pierwszy gracz otwiera drzwi i robi to co mu mówi karta, walczy z potworem, zostaje rzucona na niego klątwa, albo bierze kartę na rękę. Gra kończy się, kiedy jeden z graczy rozwinie swoją postać do 10 poziomu. Ze względu na to, że zwycięzca może być tylko jeden (może ich być więcej, ale to już odkryjecie sami podczas rozgrywki dlaczego), gracze muszą podejmować ważne decyzje. Pomagać innym czy przeszkadzać? A może po prostu nic nie robić? Pomoc oczywiście nie jest bezinteresowna. Albo przynajmniej taka być nie powinna. Zawsze można wynegocjować jakąś nagrodę za pomoc, a elfy bezwzględnie otrzymują poziom za pomoc w walce, ale walczący musi o taką pomoc poprosić. Jedno jest pewne, takiej pomocy nie otrzymasz jeśli jesteś na 9 poziomie. Wtedy odkryjesz prawdziwe oblicze swoich przyjaciół, kiedy z wielką przyjemnością rzucają na Ciebie klątwę zabierającą Ci najlepszy przedmiot, albo dają bonus +10 potworowi, z którym walczysz, skazując Cię na porażkę. Ale spokojnie, odwdzięczysz się w następnej turze lub partii. Niech też zasmakują goryczy porażki, a Ty poczujesz satysfakcję z zemsty.

Munchkin nie wymaga intensywnego myślenia i opracowywania skomplikowanych strategii. Jest to gra idealna na spotkania ze znajomymi w bardzo luźnej atmosferze. Wszystko w tej grze, począwszy od instrukcji, na rysunkach i opisach kart kończąc jest wykonane z przymrużeniem oka. Gra zachęca do tego, żeby się dobrze bawić i śmiać. Jeśli kiedykolwiek Twoim marzeniem było zostanie krasnoludem kapłanem, ta gra spełni te marzenia. Możesz nawet mieć dwie rasy. Połączenie krasnoluda i elfa jest możliwe, tak samo jak zmiana płci w trakcie rozgrywki, a do tego możesz być połączeniem czarodzieja i złodzieja. Czy inne gry pozwalają na coś takiego?

Wszystkie te elementy składają się na bardzo dobrą grę. Jeśli oczekujecie świetnej zabawy, prostej rozgrywki oraz dużej dawki humoru, to jest to idealna gra dla was. A jak lubicie denerwować swoich znajomych i obserwować ich reakcję, jak zdają sobie sprawę, że nie ma dla nich ratunku, to nie ma wielu lepszych gier. Jeśli sama gra podstawowa Wam nie wystarczy, to nie martwcie się, są dodatki. I to dużo, bardzo dużo. Do samej wersji podstawowej jest ich 7, a do tego inne wersje Munchkina, jak Zombie, Cthulhu, Munchkin z Karaibów, czy Apokalipsa i dodatki do nich. W sumie około 20 wersji Munchkina, które można łączyć ze sobą, albo grać osobno. Zabawa nie ma końca. I o to właśnie chodzi. No może o wywyższanie się nad znajomymi i poniżanie ich po zwycięstwie też.

Gra Munchkin oraz wiele dodatków do niej pojawią się w ofercie Rubico już w grudniu! Zapraszamy!



Zostaw wiadomość

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz